Moja fascynacja końmi dopiero na studiach znalazła wyraz w fotografii. Wcześniej uprawiałam jeździectwo, pracowałam jako instruktor jazdy konnej, sędziowałam zawody.
Stopniowo jednak fotografia zdominowała moje życie. Od 10 lat nie rozstaję się z aparatem, który towarzyszy mi w wyjazdach w najdalsze zakątki Polski w poszukiwaniu koni i nieskażonych cywilizacją pejzaży. Najwięcej radości sprawiają mi właśnie sesje plenerowe, czy istnieje bowiem lepszy sposób by ukazać piękno zwierząt od wieków będących symbolem wolności? Niezliczone godziny spędzone na pastwiskach, pozwoliły mi lepiej poznać konie, ich psychikę, co to z kolei pomaga w przewidywaniu ich zachowań – rzecz dla fotografa niezwykle pomocna.
Prawdziwym wyzwaniem, a jednocześnie niełatwym egzaminem były trwające 3 lata prace nad albumem „Konie arabskie – Janów Podlaski, Michałów, Białka”. Miałam wówczas możliwość obserwacji pracy amerykańskiego fotografa Stuarta Vesty’ego podczas sesji zdjęciowych do katalogu aukcyjnego w Janowie Podlaskim. dzięki czemu wiele się dowiedziałam o klasycznej fotografii koni arabskich. Niezwykłą lekcją pokory i cierpliwości było również robienie zdjęć hodowlanych dla janowskiej stadniny. Zdobyte wówczas doświadczenie do dziś uważam za bezcenne.











